21 wrz 2006

Wstęp do oklepywania

Dziś wielki krok naprzód w mojej współpracy z Czarnym– pierwsze podejście do jazdy na oklep, niejako przypadkiem zbiegające się z jazdą na jednej linie, na którą do tej pory jakoś nie miałam odwagi. I cudowne zaskoczenie – on reaguje na wodzę wspierają! Nie pracowałam nad tym, to się po prostu stało. Za to kocham PNH, za tą nieliniowość – pracujesz nad czymś zupełnie innym, wracasz przypadkiem do zadania, które kiedyś sprawiało ci trudność i okazuje się, że nie masz już nad czym pracować. Jasne, godziny świadomej jazdy w siodle powodują zapewne, że moje ciało układa się czytelniej dla Czarnego, wodza jest tylko kropką nad i, niemniej – jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Mamy zatem kolejne urozmaicenie naszych jazd w zanadrzu. Na razie co prawda na Czarnym siedzi się jak na kaloryferze, ale zrzucam to chwilowo na mój brak wprawy, później pomyślę o podkładce oklepowej. W stępie da się na tej grzędzie siedzieć, o udoskonaleniach pomyślę za kilka tygodni, jak nabiorę nieco wprawy i wyczucia i będę mogła nieco bardziej świadomie zaplanować oklepową strategię.

Swoją drogą, mam w głowie długą listę rzeczy, co do których byłam prawie pewna, że nigdy nie uda mi się ich zrobić. Nie uda mi się stanąć w pozycji wyprostowanej na siodle. Nie uda mi się usiąść w niedbałej pozycji na końskim zadzie (patrz zdjęcie Klary na KJK na www.parelli-info.waw.pl). Nie uda mi się sterować koniem za pomocą jednej liny. A jednak... Jasne, ta lista misji prawie niemożliwych jest nadal bardzo długa, ale teraz jestem niemal pewna, że nie ma żadnego powodu, aby te cudowne doświadczenia nie miały stać się moim udziałem. Jazda na oklep w terenie. Galop na oklep ze sznureczkiem wokół końskiej szyi. Przeszkody powyżej 120 cm. Zejście z tej ogromnej, piaszczystej skarpy, którą mijam podczas niemal każdego terenu. Ciągi w galopie. Lotne zmiany nogi co trzy tempa. CG na wolności na nieograniczonym terenie. Sideways na wolności na nieograniczonym terenie. Nie dziś. Nawet nie w tym roku. Może za dwa, może za trzy lata. Nie ma znaczenia. Ale pewnego dnia – zrobię to. Pat mi obiecał.

1 komentarz:

Klara od Teo pisze...

O, ja mam podobny tok myślenia, jeżeli chodzi o zaufanie do PP i jego programu :-) Do tej pory dostałam to, co mi obiecano. Więc czemu dalej miałoby być inaczej? Po "jedynce" było tak i tak. Pod koniec dwójki jest tak. Więc pod koniec trójki... :-)