Każdy z nas pracuje z końmi. Każdy z nas ma coś wspólnego z PNH - niektórzy idą ściśle z programem, inni łączą naturals z najlepszymi elementami szkoły tradycyjnej, niemniej wszyscy uznają, że Pat Parelli wymyślił coś niezwykłego, co otworzyło nam drogę do współpracy z koniem na zupełnie nowym poziomie. Jeśli pracujesz z koniem metodą Pata Parellego i chcesz zostać współtwórcą tego bloga, napisz krótki e-mail w tej sprawie na adres dorota.konowrocka@gazeta.pl
28 wrz 2006
Szereg po raz pierwszy
Jak w tytule. Na początek bardzo łatwe, jedna stacjonata i jeden krzyżaczek skakane w jedną i w drugą stronę, na jedną fulę. Z ciekawych spostrzeżeń: 1/ To, czy Czarny skoczy czy nie rozstrzyga się kilka fuli przed pierwszą przeszkodą. Jeśli po nakierowaniu go czuję przypływ energii i "samosterowność", to znaczy, że skoczy. Innymi słowy, należy dobrze zaprezentować mu przeszkodę kilka fuli przed i zostawić wolność utrzymując wysoką energię ciała, a nie popychać tuż przed nią łydkami na przykład. Muszę o tym koniecznie pamiętać i dopracować wysłanie z daleka. 2/ W zasadzie nie ma powodu, żeby nie skakać przeszkód tak, jak jeździ się w stylu wolnym, czyli długie, luźne wodze trzymane w jednym ręku, druga ręka wolna. Do tego zatem dążymy. 3/ Druga przeszkoda w szeregu bezlitośnie obnażyła mój brak dobrego podążania za środkiem ciężkości Czarnego. Początkowo ustawiłam szereg na dłuugą jedną fulę i dłuugi i dynamiczny drugi skok mnie zaskoczył, zostawiając daleko za środkiem ciężkości Czarnego. Skróciłam więc nieco na razie, na taką idealną fulę, ale niewątpliwie ustawianie mniej wygodnych długości i przeszkód w szeregu o różnej wysokości jest właściwą drogą dla mnie i dla niego na wyrabianie wyczucia, wymierzania, podążania za środkiem ciężkości itd. Na razie on ma wymierzać, ja ograniczę się do bycia dobrym-bardzo dobrym-doskonałym pasażerem. 4/ Druga przeszkoda w szeregu pokazuje wyraźnie, że to, czego nam (ok, mi szczególnie) brakuje, to koncentracja po skoku. Zatem pomysły na następne sesje to ustawianie za przeszkodami, z boku "trasy" plastikowych tyczek, które będą dla mnie sygnałem do przejścia do kłusa, zrobienia wolty itp. Innymi słowy: skok, skok, zadanie do wykonania w niewielkiej odległości, co zmobilizuje mnie do szybkiego odzyskiwania głowy i koncentracji. 5/ Dziś dotarło do mnie z całą wyrazistością, że mam konia, który oczekuje wyzwań. Nowy pomysł typu "szereg po raz pierwszy" ewidentnie go cieszy i rozkręca. Nie ma wyjścia, trzeba uczyć się szybciej i w bardziej interesujący sposób. Mam wrażenie, że w Czarnym jest więcej potencjału niż kiedykolwiek podejrzewałam. 6/ Po przejechaniu pierwszej przeszkody w szeregu Czarny idzie na drugą z dużą energią. Zatem zaprezentuję mu okser jako drugi, na początek niziutki, w ten sposób wprowadzimy nieufnie przez niego do tej pory traktowaną przeszkodę. 7/ Macham łokciami na boki, jakbym była motylem :( Nie będę się zmuszać do jakiejś szczególnej pozy w skoku, niemniej ten brak estetyki mnie drażni :( Postaram się myśleć o tym przed skokiem, razem z pilnującymi kolanami. W planach na przyszły tydzień jazda z dwoma carrot stickami, w strzemionach i bez. Jak dobrze pójdzie, to zacznę przymierzać się do skakania z dwoma carrot stickami. Bareback pad już jedzie, także przed nami kolejne wyzwania.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz