To pytanie ostatnio zajmuje mnie bez reszty. Zadaję je sobie nieustannie w czasie jazdy i sprawdzam odpowiedź unosząc palce w strzemionach. Jeśli nie jestem w stanie tego zrobić nie zmieniając pozycji, to znaczy, że właśnie stałam w strzemionach, a nie siedziałam w siodle. Możliwość uniesienia palców sprawdzam zwłaszcza przy różnych manewrach typu zjazd z górki, wjazd pod górkę, zakręt, przechodzenie z stępie przez zwalone drzewka, przejścia w górę i w dół. Kiedy tylko Czarny nie wykonuje jakiegoś polecenia, sprawdzam najpierw, czy jestem w stosunku do niego uczciwa, a więc - czy w ogóle siedzę w siodle. Czasem siedzę, czasem nie. Kiedy usiądę, rzeczy trudne stają się proste. Bardzo interesująca i skuteczna technika usadzania się w siodle.
Wieczorem eksperymentowałam też z utrzymaniem równowagi na krawędzi stołu (symulacja strzemion) w pozycji zbliżonej do tej, którą przyjmuję, czy może raczej powinnam przyjmować, w siodle. Tej, w której spadnę na nogi, kiedy ktoś zabierze spode mnie konia. Moje mięśnie mówią, że to nie jest ta sama pozycja, którą przyjmuję w siodle. Bardzo interesujące. Zaczynam coraz mocniej odczuwać konieczność nakręcenia się kamerą lub choćby wykonania stu fotografii z jednej sesji z Czarnym. Może pod koniec tygodnia.
Małgosia dzieliła się ostatnio spostrzeżeniami z kursu Ride with Your Mind. Prowadząca kurs Elaine Butler prawie wszystkim kursantom udzielała podobnej rady: "Cofnij łydkę kilka centymentrów w tył". Muszę sfotografować się na koniu w trzech chodach - normalnie w strzemionach, bez strzemion oraz w strzemionach, ale cofając łydkę w tył parę centymetrów w stosunku do tego, jak jeżdżę normalnie. Ciekawa jestem, w której wersji będę najbliżej owej idealnej linii głowa - bark - biodro - pięta i jak zmieni się - jeśli się zmieni - wygląd Czarnego. Próbowałam cofać łydkę wczoraj w terenie przy kłusie anglezowanym. Rzeczywiście, był taki moment, że oddziaływanie na konia i równowaga wydawały się znacząco lepsze niż zazwyczaj. Mówiłabym nawet o zmianie jakościowej. Nie miałam okazji później się nad tym skupić. Mam zadanie na najbliższe sesje.
4 komentarze:
Zeby sprawdzic czy jest linia, lepiej poprosic kogos z boku, bo z gory wszyskie rzeczy wygladaja inaczej:)
Jeszcze zapomnialam o drugim waznym obok lydki w tyl - "siadz na kieszonkach"
Nie wiem, czy samo "cofnięcie łydki" dużo pomoże. W końcu to tylko jeden kawałek z instrukcji Elaine. Dla mnie pierwsza zasadnicza sprawa, to dodanie do "łydka do tyłu" hasła "stopa lekka". Ale tego masa była... I każdy trochę co innego słyszał. Ale powtarzało się kierowanie rzepek kolan w dół, używanie mięśni z przodu uda, "przyśrubowywanie" ud do siodła... No i słynne "psssss" czyli stabilizowanie, naprawdę stabilizowanie, tułowia przez izometryczne napięcie mięśni brzucha i grzbietu.
A druga rzecz, to jak Małgosia pisze - mózg nam strasznie łże... I na dodatek, taka moja obserwacja, te zmiany eleinowe są bywają tak drastyczne, że się cały organizm burzy i woła "źle", "tego się TAK nie robi", "nie mogę się ruszać", "sztywno mi". Co wcale nie musi być prawdą :-)
Mój organizm właśnie się burzy... Zapisałam się jako słuchacz na kolejne warsztaty z Elaine. Pod koniec października będę zatem wiedzieć nieco więcej i częściowo doświadczalnie. Wtedy wrócę do tematu eksperymentowania z dosiadem.
Prześlij komentarz