5 maj 2013

Król Lew w tarapatach...

Walczymy.
Było kiepsko, potem coraz gorzej. Później tragicznie, spodziewałam się najgorszego, wyprawa w nocy do lecznicy. Teraz jakby ciut lepiej, ale mały dostaje 6 tabletek dziennie, kroplówki i... jest naprawdę dzielny. Jeszcze nie je i nie pije. Jak się można cieszyć z kota, który przeciąga się, gada, a nawet interesuje się przelatującym molem :) może zrozumieć chyba tylko ten, kto się w środku nocy cieszył z końskiej kupy, wyczekanej po kolce.

Majówka ;)

Brak komentarzy: