20 sty 2013

Uruchamianie Truskawki


Jak się rzekło, skoro idzie wiosna, trzeba Truskawce przypomnieć, że życie to nie tylko kumpelskie zabawy na padoku przerywane człowieczym mizianiem.   

Wsiadłam. Założenie było, że luzik na kantarku, bez żadnych wyzwań, bo podłoże nadal kiepskie. Postępowałyśmy, poćwiczyłyśmy trochę zatrzymań i cofania, ale głównie było pasażerowanie. Pod warstwą śniegu lód już puszcza, było słychać, jak pęka pod kopytami. 

Plan dnia pierwszego zrealizowany - czarna nie wykazywała żadnej reakcji na człowieka na grzbiecie po długiej przerwie. Dopóki warunki się nie poprawią, zostaniemy przy stępie pod siodłem, a szybsze chody na "mini halce" na linie i na wolności.

Brak komentarzy: