Dopóki jeszcze był śnieg, szło jakoś do przodu. Dziś odwilż. Świat składa się głównie z psich gówien i placków lodu (wersja miejska) oraz błota, końskich gówien i pewnie też placków lodu (wersja stajenna - wizja artystyczna, bo nie byłam tam dzisiaj, ale się nie łudzę, że snieg u nich nadal leży). Myślę o tym, że ja tutaj z grubsza bez efektów gapię się w monitor, a one tam ślizgają się na tym błocie i lodzie, moczą nogi w gnoju, stojąc smętne i głodne, bo nie zmontowałam im paśnika, bo tu siedzę i gapię się bez sensu i nieproduktywnie w ekran (po co?). Stoją w tymże błocie i gnoju krótko, bo do 14, potem wracają do ciepłej stajni, gdzie wdychają pył i amoniak. W niedzielę wizyta u nich. Campi i Bryś kaszlnęły.
Świat mnie przerasta.
Marzył mi się dziś rano spacer z psem, który na święta przyjechał do Sopotu. Wczorajszy dał mi energię na cały dzień, na odrobinę pomocy mamie w organizacji wigilii, dałyśmy radę :) Dziś niestety ledwie się ruszałam na tym lodzie. Po pół godzinie i półtora kilometra lawirowania między lodem a psimi kupami, zrezygnowałam.
Jedyne, co poprawia mi humor, to kopyta. Pamięta ktoś Akorda? :)
Przeszliśmy razem od tego...





Ujęcia od piętek. Start - fajna dziura w miejscu strzałki gąbczastej?..











Jeszcze od przodu, dla kompletu:




Kiedy totalnie nic już nie ma sensu, myślę, że może jeszcze jakiemuś uda mi się pomóc. Wstaję i idę dalej. Czekanie aż ktoś mnie podniesie nie ma sensu. Nikt zdolny mi pomóc się tu nie wybiera :)
....kopytoterapię uważam za zakończoną. Czas się zbierać i generować informacje na mocne przedwczoraj. Chłopaki z Linkin Park pomagają jak umieją ;) Jutro rano wezmę moje kochane yaktraxy, Arcusa i naładuję się energią w lesie. Jakiś głupi lód nie będzie mi przeszkadzał...
5 komentarzy:
nie wiedziałam, że strzałka gąbczasta tak potrafi się zregenerować. Myślałam, że jak się nie wykształciła, to już nie ma szans na odtworzenie. A tu taka zmiana!
No co Ty, nie czytasz blogu Rockley Farm? Oczywiście, że potrafi. Choć im wcześniej się zacznie, tym większa szansa powodzenia i tym lepszy efekt końcowy (to kopyto jest i zapewne pozostanie słabsze niż prawe).
No i mam wrażenie, że sporo zależy od tego, czy koń lubi się ruszać. Akurat Akord, jak na folbluta przystało, jest tuptoholikiem i nie zniechęca go byle co, jakiśtam głupi ból na przykład ;)
Regularnie nie czytam! Jakoś wciąż mi on umyka. Zdarza się, ale bardzo sporadycznie i wyrywkowo.
REWELACJA! Dea- medal po prostu... Coś niesamowitego! Nie sądziłam, że tak pięknie uda Ci się wyprowadzić Akordkowi to kopyto! Niech by go teraz zobaczyli ludzie z macierzystej stajni!
Brawo!:)))
Jestem pod ogromnym wrażeniem!!! Szacun :D Pamiętam początek tej istorii. Jestes wielka!
Prześlij komentarz