21 gru 2012

Dojechać ciężko, wyjechać też ciężko


Rano wychodzę do pracy – ciemno-zimno albo ciemno-mokro. Po pracy mam jechać do stajni. Wychodzę z pracy – wciąż ciemno-zimno albo ciemno-mokro. Odechciewa mi się stajni, szukam pretekstu, żeby nie jechać. Dojeżdżam metrem do zaparkowanego samochodu, jeszcze bardziej mi się nie chce, ale pretekstu nie znalazłam. Wsiadam i jadę 30 km.  Tam też ciemno-zimno albo ciemno-mokro. 

Ale jak już dojadę, nie chce mi się wyjeżdżać. Ciemno, zimno i mokro przestaje się liczyć. Jest fajnie.

Brak komentarzy: