... czyli moje truskawkowe kolekcje.
Mam truskawowy gwizdek, dywanik, cedzak aka durszlak, pilnik do paznocki, portmonetkę, tablicę informacyjną... i wiele innych truskawkowych cudów. Dziś dostałam w prezencie truskawkową zaparzaczkę do herbaty (Aniu, :) jeszcze raz dziękuję!). Ale nie piszę, żeby chwalić się swoją kolekcją. Piszę, żeby się poskarżyć.
Niedawno wstawiłam zdjęcie Truskawki w truskawkowym naczółku. Ku mej rozpaczy Truskawkowy naczółek w ogóle nie został zauważony i doceniony. Skąd to wiem? Otóż dziś w rozmowie jakoś ten naczólek wypłynął i osoba o imieniu pierwszej grzesznicy, która wpada tu od czasu do czasu powiedziała, że GO NIE ZAUWAŻYŁA.
Wobec tego:
po pierwsze - prezentuję naczółek po raz drugi, w nadziei, że tym razem nie pozostanie niezauważony,
po drugie - ogłaszam konkurs na imię tej niespotrzegawczej osoby. Temu, kto to imię odgadnie, w nagrodę zdradzę sekret, kto realizuje naczółkowe zachcianki. Dodam, że ten naczółek jest skórzany.
P.S. Duszki też zbieram, ale z duszkami jest trudniej.
1 komentarz:
Cholera! A ja zauważyłam i głosu nie dałam, głupio mi teraz. :( Gada toto jak powinno język za zębami trzymać, a jak trzeba parę puścić, to trzyma.
Prześlij komentarz