28 paź 2012

Skrewiłam


Wczoraj pogoda była podła, ale podłoże O.K. Dziś słońce pięknie świeciło, ale śnieg stopniał i wczorajsze dobre podłoże zmieniło się w miękki dywanik pokryty taflą wody, raz głębszej, raz płytszej, ale suchego kawałka nie było.  Próba zakłusowania skończyła się pięknym rozbryzgiem.  Tak więc pozostały bardziej statyczne zajęcia. Free-stylowo postępowałam na Truskwce, ćwicząc zatrzymania i cofania.

Duszka zabrałam na sznurku na eksplorację robót kanalizacyjnych.  W okolicy kładą kanalizację, w związku z czym pojawiło się mnóstwo nowych obiektów, typu rury, rurki wystające z ziemi (chyba są to igłofiltry, ale głowy uciąć za to sobie nie dam), różnych rozmiarów kręgi betonowe, gigantyczne stalowe ściany rozporowe. Na dobry początek Duszek wywiadowczo nafukał na nowych wrogów, tak licznych i różnorodnych, ale gdy zajęłam go zabawą "touch it", nastrój bojowy szybko mu minął. A jak już dostał ciasteczko za położenie nosa na wrogu nr 1, nie mogłam go stamtąd odciągnąć.  Tu mój RBI ma silną cechę LBI. To w LBI lubię - że tak łatwo je można zmotywować. 

Brak komentarzy: