Znalazłam ciekawy blog. Autor pisze bardzo sensownie i ma celne obserwacje, stwierdzam po rzucie oka na kilka wpisów. No i zabrał się za walkę o prawo do jazdy konnej przez las, wspieram go w tej inicjatywie, bo uważam, że obecny zakaz jest bzdurny.
Polecam lekturę: Dziennikarz i zaklinacze
...na przykład to: Nie każdy chce być szefem. Oj, nie każdy. Prawda, Młoda? Wiedźmin walczył nie raz, z wielkim zaangażowaniem, z człowiekiem, a jak już udawało mu się wygrać, to był przerażony. Nie udawało się - uspakajał się momentalnie. I mówiła ta męska determinacja, do tej eterycznej, słabej kobiety: ,,zaopiekuj się mną... nawet gdy nie będę chciał...''
2 komentarze:
Może i pisze sensownie, ale widziany w pracy z koniem już się dużo mniej sensowny wydaje :)
Agata
Heh, tak bywa... ale z drugiej strony prześledziłam opisywaną przez niego historię Sang Janga - cel osiągnął dość skutecznie, konia nie krzywdząc, choć nie było łatwo - w zadanych warunkach, wiem co znaczy pracować z koniem, z którym ktoś w międzyczasie równolegle coś próbuje robić. To trudne.
Czasem po drodze są różne nierówności, nie idzie się optymalnym szlakiem - często można coś zrobić lepiej, uniknąć jakiegoś problemu - ale jeśli ostatecznie efekt jest pozytywny, to warto się przyjrzeć i spróbować zrozumieć, czegoś się nauczyć.
Nie ma ludzi nieomylnych, do każdego można się przyczepić, każdy robi błędy. Ja znowu nie lubię "idealnych" autorytetów, nie ma dla mnie takich. Lubię uczyć się od ludzi, majac świadomosć, że są tylko (i aż) ludźmi. Nikt nie jest dla mnie wyrocznią i staram się nigdy i w żadnej dziedzinie nie wyłączać krytycznego spojrzenia.
Ot, trochę inne podejście.
Prześlij komentarz