Czym tak naprawdę powinno się różnić podejście tzw. "naturalne" od nieprawidłowego (nie chcę tu "tradycyjnie" przeciwstawiać "normalnemu", "drapieżnemu" czy czemuś podobnemu, bo te podziały moim zdaniem są bzdurne i, zamiast dotykać meritum, budują tylko bariery i budzą agresję)? Oczywiście są pewne zasady: Love, Language, Leadership, obowiązki obu stron, możliwe tematy konwersacji, zwane siedmioma grami. To wszystko jest opis drogi, którą trzeba iść.
Krzak po lewej, krzak po prawej, pośrodku brak krzaka, może być trawa, mogą być koleiny, ale nie muszą, człowiek się pochyla, patrzy - czy to krzak? Jestem za daleko na lewo, a może to już krzak po prawej? Z nosem w ziemi idzie, nie patrząc przed siebie, jest trawa, jest błoto, znaczy to koleina, koleina jest prawidłowa, krok do przodu... O, krzak na środku drogi, co teraz? A droga, dokąd prowadzi droga? Dlaczego właściwie to drogą trzeba iść, a może bokiem byłoby wygodniej?
...instrukcja na ścianie laboratorium: "wciśnij OK, naciśnij trzy razy enter, dwa razy strzałka w lewo, esc, enter, w prawo, enter" (to jest autentyk, z firmy, w której miałam praktyki). A co, jeśli pojawi się niezapowiedziany komunikat? A może można kilknąć prawym na ikonce w trayu, wybrać jakąś opcję i będzie prościej? Co my właściwie chcemy zrobić?
Zarzuć sznurek z prawej, zarzuć sznurek z lewej, przywal karotem w ziemię trzy razy z każdej strony... przesuń zad, przesuń przód, trzy kroki bokiem, cofnij, okrążaj...
Analogie...
Koń - przedmiot, taki, który musi słuchać, bezwarunkowo. Człowiek przecież wie najlepiej, co dla niego dobre. Pcha więc, ciągnie, krępuje, uniemożliwia jakąkolwiek akcję. Nie idzie? Czwartą mu fazę (dlaczego nie idzie?). Wylicza odskok co do centymetra (a mądry trener mówi: skacz z zamkniętymi oczami!), pcha łydką każdy krok w kłusie, żeby się nie skracał (a może kopyta bolą? może ten ruch nie jest wygodny?), na wszelkie objawy niesubordynacji daje z bata/karota, bo teraz idziesz tu, potem pójdziesz tam, ja Tobie pokażę kto tu rządzi. Co to znaczy "nie chcę"? Nie ma "nie chcę". Teraz odrobaczanie, daj tu ryja, teraz struganie kopyt, krzyżowe uwiązy, teraz zastrzyk, stajesz dęba? Dutkę na ryj. On ma podążać, BEZ PYTANIA, bo jest PRZEDMIOTEM. Jak nie działa, to z bata, albo fazami mu, karotem ze stringiem. W końcu łamie się, przyzwyczaja, uczy się, że jest przedmiotem i nie ma nic do gadania, nie mówi już (widziałam takie milczące konie, nie zauważają dłuuugo, że ktoś ich słucha, że ktoś PYTA, bo nikt tego nigdy nie robił).
No właśnie, dlaczego idziemy tą drogą, dlaczego akurat TĄ, co chcemy robić inaczej? Nie wiem, co to jest dla Was, drodzy czytelnicy. Dla mnie to właśnie to, ta różnica, tutaj koń to PODMIOT, a nie przedmiot. Droga - jest nieistotna, zwiedzamy (dla mnie, oczywiście to nic złego mieć określony cel). Czasem zmieniamy plany po drodze. Ale zawsze jest rozmowa. Zawsze jest WYBÓR. Zawsze jest wspólne uzgodnienie planu. Nawet jeśli ja już wiem, że nie ma innej opcji, i trzeba zrobić zastrzyk, zakropić oko, wejść do przyczepy. To nie jest monolog. To dialog. Staję przed moim PARTNEREM, przed tym PODMIOTEM i rozmawiam z nim, mówię: chodźmy razem tą drogą. Bo teraz tak trzeba. Bo są różne dni, takie kiedy jemy razem marchewki i biegamy po kałużach, takie, kiedy musisz mi zaufać i pozwolić mi zrobić to, co muszę. Bo tak będzie dobrze. Zgódź się. Chodź ze mną. Nie chcę Ciebie ciągnąć, pchać, partnerze. Chcę z Tobą iść. Piękną, słoneczną drogą i tą błotnistą, po kamieniach, tą, której prawie nie widać, i może na zakręcie będziemy znów się zatrzymywać i myśleć dokąd iść dalej. Ale zatrzymamy się. Razem, nie "zaciągnę Ci ręczny z zaskoczenia na ryju". Pomyślimy nad tym. Razem. Może zwrócisz nos w jakąś obiecującą stronę, może kawałek pójdziemy tam, gdzie Ty chcesz, może mnie przekonasz.
...a później przejdziemy tą chybotliwą kładką, na drugą stronę rwącego potoku, bo za nami płonie las i nic dobrego już nas tam nie czeka. Porozmawiajmy. Chodź, Przyjacielu.
...przecież i tak dochodzimy tam, gdzie tylko marzenia pozwalają, krok za krokiem. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby się nie udało partnera do tego namówić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz