12 paź 2011

Najpierw strach, potem śmiech

Wspomnienie wakacyjne nr 3

Duszek bardzo lubi wchodzić na podesty. Widać wtedy na jego pysku taką dumę: "Patrz na mnie". Wobec tego jak jest możliwość, na zakończenie zajęć w nagrodę wchodzi na podest.

Tak też robiliśmy wakacyjnie. Podest, który stworzyłam rok czy dwa lata wcześniej z opony wypełnionej kamieniami i piachem, w tym roku przewędrował na piaszczystą ujeżdżalnię. Wchodzi Duszek na ten podest, dwie nogi, cztery, głaszczę dzielnego konia i nagle czuję, że coś dziwnego się dzieje, jakby koń się zapadał. Najpierw przód poleciał w dół, za chwilę widzę, że koń klęczy, ale z przednimi nogami na ziemi, tylnymi na oponie, zadek gdzieś w przestworzach, pozycja przerażająca. Ze strachu zamykam oczy, mam wizję jakiegoś ataku, połamanych nóg, zawału serca, strasznego wypadku, sama nie wiem czego. Ale koń dalej nie leci, w tej pozycji trwa, otwieram więc oczy, patrzę w dół .... i tu zrobiło się śmiesznie. Bo co widzę? Wokół opony z piasku wyrasta nędzna trawka, a Duszek tą trawką się pożywia. Przyklęk na ziemi oznaczał, że po prostu zasiadł do stołu.

Dla żarcia Duszek jest gotów na wszystko.