Chcąc nie chcąc sama dołączyłam do tego wyścigu. Tydzień po powrocie ze szpitala, w krótkich przerwach między jednym a drugim karmieniem udało mi się pokoniować. I to nie raz, ale DWA razy w ciągu dnia.
Rano zdecydowanie musieliśmy ustalić sobie z M parę zasad - bo wychodzi na to, że lider ograniczający się do wypuszczania na łąki i karmienia wieczorem dość szybko traci swoją pozycję w stadzie. Może nie na tyle, żeby się na niego wpychać, ale wystarczająco dużo, żeby kłaść uszy, machać ogonem i nie ruszać na dany sygnał. Szybko zabrałam się zatem do wybijania takich pomysłów z głowy mojego kopytnego. Parę zmian kierunku, odesłań, brykań, cofań kłusem, wzbić wielkiego kurzu na placu i zaczęliśmy wreszcie rozmawiać. Trochę pokarenkowaliśmy zajmując się rozciąganiem w kłusie - pierwszy raz M memłał biegnąc, wiec chyba nie zapeszając znaleźliśmy fajny punkt rozluźnienia. Widoczny nie tylko dla mnie, ale też odczuwalny dla konia. Odkurzyłam jeszcze schemat corner to corner z ziemi w kłusie i ... pobiegłam znów karmić.
Po południu zabrałam z łąki zupełnie innego konia - mimo, że wyrwałam z drzemki pod drzewem, na plac ruszyliśmy rączym stępem. Sesja z rana odniosła ewidentny skutek, bo po krótkiej rozgrzewce i poskakaliśmy z energią, i ruszaliśmy galopem ze stój i zrobiliśmy nawet kilka prostych zmian nogi w galopie. Ciągle mnie zdumiewa jak duża jest siła zakończenia poprzedniej sesji we właściwym momencie.
A poniżej powód mojej końskiej wstrzemięźliwości - Klara, nazywana Beruszką, czyli po polsku Biedronką:

* Malina wraca do pracy
7 komentarzy:
O, zdecydowanie trzeba Dziada, zwłaszcza LB, przynajmniej raz w tygodniu tknąć... Choćby "patykiem przez szmatę" ;-)Wiem po swoich Typach... RB może se leżeć odłogiem dłuższy czas, ale te lewe zaraz się psują i przestają działać...
A Biedrona przystojna jakaś taka :-))) Bo dzieci maluśkie to zbyt wyględne nie są ;-)
dobrze, ze wiem, gdzie stukac, zeby sie naprawilo :)
A co do dzieci chyba tak mamy - robimy tylko ladne. Chcesz przepis? ;))
E, no... W sumie... Dawaj! Ale żeby był BIEDRON (nie BIEDRONA) i żeby od razu mógł iść w pole... Znaczy taki wsiowy, twardy minimum 10-latek ;-)
takie to tylko na rynku wtornym - patrz w dziale ogloszen pod "mlody luzak szuka pracy", ja sie znam tylko na rynku pierwotnym ;))
Cudna kruszynka!
Ja coś nie na bieżąco. Jaka malina?
Biedronka cudna - ale to dlatego, ze urodziła się wtedy, kiedy się urodzila, a nie dlatego, że jakiś przepis ktoś ma!!!!!!!!
Prześlij komentarz