... nie, nie serc, ale dusz, a właściwie duszek, bo pokrzepienie związane jest z Duszkiem. Przed nami długi okres szary, bury i ponury, wklejam więc kilka zdjęć z wakacji. Bo przecież kolejne lato i wakacje przed nami!
Byłam w swoim stałym miejscu na Mazurach i znowu po przekonałam się, jaka to frajda mieć konia pod domem. Nie trzeba wsiadać do samochodu i jechać, wystarczy parę kroków i koń jest. A parę kroków zrobionych wieczorem niesie ze sobą coś nierealnego. Cicho, ciemno, na padoku nic nie widać, wołam Duszka, po jakimś czasie z mglistej ciemności wyłania się biała plama, która za chwilę przemienia sie w całego rudego Duszka.
Nasze największe osiągnięcie wakacyjne: Duszek wszedł do jeziora. Najpierw wchodziliśmy na 6 nogach (moje dwie tak się poświęciły, że wchodziły powyżej kolan), a potem na czterech. I właśnie to jest na zdjeciach pokrzepiających. Pokrzepiających nie tylko ze względu na słońce, ciepło i wakacyjną beztroskę, ale też dlatego, że rzecz niemożlwia stała się możliwa. Nie mam złudzeń, że kolejne wejście, kiedyś w przyszłości, pójdzie jak po maśle. Ale co z tego. Pokonaliśmy kolejny próg, który jeszcze niedawno wydawał się nie do pokonania. Yes, we can!
2 komentarze:
Aniu gratuluję!
Śliczne zdjęcia, fajnie ze masz udokumentowaną taką ważną chwilę!
Też się bardzo z tych zdjęć cieszę. W sumie rzadko trafia mi się fotograficzna okazja. Niestety, nie tak jak Tobie!
Prześlij komentarz