17 sie 2010

Jabłkodonosiciel i sianowstrzymywacz

Jak często pojawiasz się w stajni i nie chcesz nic od swojego konia? Ani jazdy, ani pracy z ziemi, ani nawet grzecznego stania przy zabiegach pielęgnacyjnych? Jak często przychodzisz do niego na pastwisko, tylko po to by poczęstować go marchewką, odgonić muchy i podrapać po szyi? Jestem pewna, że odpowiedź z końskiej perspektywy jest oczywista - nie za często...

Od kilku dni pracuję usilnie nad tym, żeby moje "nie za często" zmieniło się w "wystarczająco często". Idę na spacer na padok z jabłkami, wpadam towarzysko na chwile w otoczeniu 2 psów i koto-psa (trzeci pies jako rasowa leniucha, oczywiście śpi przed domem, a reszta kotów nie ma wątpliwości co do swojej przynależności gatunkowej i chadza własnymi drogami), a jak już zabieram kogoś z łąki, to parkuje go na trawniku przed domem. Pozytywne skojarzenia zostały już zasiane, bo kopytne na gwizd odrywają się od trawy i suną do mnie. Czekam teraz na kłusa.

Poza tym społecznym zrywem, obywatelskim obowiązkiem czy jak to tam nazwać stworzyliśmy swoją wersję slow feedera. Do tej pory mieliśmy siatki z małymi dziurami (ok 3,5cm), ale ładowanie 9 siatek zimą wkurzało wszystkich niemiłosiernie. Stąd szukanie rozwiązania może bardziej pracochłonnego w wykonaniu, ale wymagającego mniej pracy przy napełnianiu. Nasze dzieło wygląda tak:

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Sianowstrzymywacz - rewelacja!:))) Musicie opatentować:) Bardzo fajny pomysł, ściągniemy z wielka chęcią i zrobimy cos takiego u nas na zimę. Paśniczek drewniany niestety nam sie rozlecial a właściwie został wysłany przez konie w kosmos i wylądował po drugiej stronie ogrodzenia na daszku... Ale też nie miał takich świetnych funkcji wstrzymujących. Jesli chodzi o ładowanie siatek to mozemy się podzielić swoim patentem a właściwie pomysłem Pani Krzysi, kobiety która zadnej pracy się nie boi a która nam przez kilka miesięcy mojej ciąży pomagała. Siatkoładownik pt. "Pani Krzysia" to zwykła metalowa obręcz do ktorej przyspawane sa(o ile dobrze pamiętam) 4 nóżki wysokości ok. 1 metra. Nózki wystają poza obręcz do góry wiec można zaczepic o nie kołka siatki,reszta siatki zwisa sobie i mozna swobodnie pakować. Niby banalne ale żadne z nas nie wpadło na taki pomysł wcześniej, bardzo ulatwia życie:) Pozdrawiamy!

Malgosia i Mentos pisze...

Mhh, niestety sianowtrzymywacz nie wytrzymał próby zębów pączka, vel Rity. Jesteśmy w trakcie testów wersji 2 :)

Siano ładujemy podobnym patentem do obręczy Pani Krzysi, ale i tak załadowanie 9 siatek dziennie męczyło nas niemiłosiernie.