9 gru 2009

Miny

________
Za niedawnych czasów, kiedy miałam pieniądze i kiedy dużo jeździłam, ale kiedy nie miałam własnych koni, nie zdawałam sobie sprawy, że konie mogą tyle wyrazić swoją mimiką. A teraz mam konie i mogę cieszyć się ich minami.

Poszłam z Duszkiem i Truskawkę na round pen. Ona się pałętała, a z Duszkiem bawiłam się. Potem zostawiłam Duszka i wzięłam Truskawkę. Duszek podszedł, zaparkował przed mną i patrzy. A jego mina mówi: „Co mam zrobić, żebyś zajęła się mną?”.
Pogłaskałam: nie teraz, Dusiaczku.

Duszek z Truskawką chodzą po padoku. Nagle Truskawka z kitą w górze zaczyna galopować – ot, takie młodzieńcze szaleństwo. W pierwszym odruchu Duszek rzuca się za nią, ale szybko rozsądek bierze górę, zatrzymuje się i patrzy na nią z wielkim zdumieniem na pysku: „O co ci chodzi? Po co tak biegasz?”.
Nie wytrzymuję i wybucham śmiechem.

Czyszczę Duszka, a on wypatruje, co wokół może służyć jego rozrywce. Trąca nosem wiszący kantar, stojące schodki, torbę na szczotki. Jak kantar spadnie, schodki się przewrócą a z torby wysypie się zawartość, Duszek spogląda na mnie z wyrazem dumy i zadowolenia na pysku i pyta: „Ładnie to zrobiłem? Pochwal mnie”.
A ja chwalę i głaszczę.

Brak komentarzy: