24 wrz 2009

Opinia rudzielca o niedzielnych harcach



Dzisiaj tylko krótko: pojawiłam się we wtorek w stajni po robocie - cel kowalski ;) Brytania. Poszłam po dziewczyny na padok - zwykle trzeba je było chwilkę poprosić i w końcu było człap człap człap do człowieka.

A teraz?

Podeszłam do bramy, zawołałam - rude zwrot na zadzie i kłusem (niekulawym!!) do mnie :) [Brysia w tle człap człap człap]. W połowie drogi Campi upewniła się, że Brysia nie podejdzie pierwsza, odpędzając ją zdecydowanie.

No, podobało jej się niedzielne kalamburowanie. W weekend muszę znaleźć czas na zabawę, nie ma zmiłuj :)

Brak komentarzy: