22 cze 2009

Brytania.



Mój Boże... jak ja bym chciała, żeby Ani się udało odczarować, jak ja bym chciała nie nudzić Was weterynarią... Na razie jedyne, co mogę napisać o PNH, to że na jesienny kurs na 90% nie pojadę. Raz, że oba obiekty kursowe są kulawe, dwa, że pieniądze odłożone na ten cel plus nieco innych zaskórniaków pójdą zapewne na leczenie Brytanii.

Mała ma wieczór w wieczór ataki. Wygląda to jak kolka-nie kolka. Ma duże bolesności, kładzie się - ale nie próbuje się tarzać czy rzucać po boksie, jęczy, ma przyspieszony oddech (ok. 23-28/min) i przyspieszone, mocne i nierówne tętno (ok. 60/min) - przedwczorajszy atak był makabryczny, co chwilę ziewała - parellitykom nie muszę tłumaczyć, że to nie z nudów... W najgorszym momencie leżała, podciągała zadnią nogę pod brzuch i machała przednimi a dziewczyny trzymały ją, żeby się nie przewróciła na drugi bok. Prawdę mówiąc najbardziej wyglądała jakby miała rodzić - wielki brzuch, wrażenie wypierania czegoś przy każdym oddechu, wyraźne, mocne bóle. Poza tym brzuch - ma wielki, w momencie wystąpienia najgorszego ataku załozyłam jej derkę - nie dałam rady dopiąć pasów pod brzuchem. Kiedy jej przeszło, pasy zapięły się i zostało sporo luzu.

Z drugiej strony - jak tylko atak mija, kobyła natychmiast stwierdza, że idzie jeść. W moment się uspokaja i rzuca się na siano. Zostawałyśmy dość długo później - nic już się nie dzieje!!! Zawsze między 20 a 22 zaczyna się akcja. Poza tym: nie ma żadnych niereguralności w "dostawach kału" - kupy robi regularnie, poza dniem, kiedy była w dzień na wyższej trawie i miała lekką biegunkę, wyglądają tak jak u innych koni. Pije, sika. Wczoraj w ramach realizacji zalecenia "musi się ruszać" wzięłysmy ją ok. 14 na trzyipółgodzinny stępowy spacer do lasu - szła żwawo, chętnie, była wesoła, nie wyglądała tak, jak po styczniowej kolce, kiedy następnego dnia ledwie się wlokła.

Cały atak trwa około godziny, półtorej. W ciagu pierwszej pół godziny pogarsza się w przerażającym tempie.

Wet, a jakże, widział ją, nawet nie jeden. Wczoraj w przypływie inwencji po stajennej burzy mózgów zawołaliśmy innego, żeby zbadał ją na źrebność - źrebna nie jest, ma za to ruję. Poza tym, według pana weterynarza, jest zdrowa (przyjechał po ataku, który wczoraj nie był najgorszy, obyło się bez leków, udało się "rozchodzić"). Inny wet przyjechał przedwczoraj. Zanim dojechał też była już stabilna - wcześniej pojechałyśmy do sąsiedniej stajni po buscopan i biovetalgin, dałyśmy jej zastrzyki (jedno co w tym wszystkim dobre, że mamy u nas w stajni "praktyczkę", którą własny koń tak przećwiczył, że nie ma problemu z zastrzykami dożylnymi!!), ale w sumie to już też było po tej akcji z "machaniem nogami", jak przyjechałyśmy, już stała, chociaż spięta jeszcze wyraźnie.

Nic mi się nie zgadza. Kolka? Nie kolka? Co to za kolka, która sama przechodzi i nawraca dzień w dzień o tej samej porze? Koniowi coś szkodzi w rutynie dnia? Do tej pory za zaleceniem weta wychodzila na pastwisko, na które zawsze chodziła. Cały dzień czuje się wyraźnie dobrze. Dzisiaj testowo zostawiłam ją w boksie, żeby cały czas miała dostęp do siana - może problem w rzuceniu się na siano po powrocie z pastwiska?

Wczoraj rozważałam wiezienie jej na Służewiec. Nadal rozważam, ale przez najbliższe 3 dni MUSZĘ być w pracy i nie mogłabym być z nią - nie chce jej zostawić samej. Dzisiaj zobaczy ją kolejny wet. W szafce mamy baterię strzykawek, leki przeciwbólowe i rozkurczowe, derkę. Zbiorę dziś trzecią opinię wet. Pytam też Was - co sądzicie o sprawie?? Mnie to przeraża, gdybym mogła wziąć wolne, kobyła już w nocy pojechałaby na Służewiec :( :( :(

Boję się ryzyka operacji brzusznych, wszyscy wiemy jakie jest. Czekac na niewiadomoco też nie mam zamiaru - wiem, że im później tym gorzej. Tak się boję, że ją stracimy, a to takie nasze słoneczko - ma wspaniały charakter, ostoja spokoju i pozytywnego nastawienia, ślicznie się rusza i w ogóle robi się coraz ładniejsza.

Maleńka, wytrzymaj, proszę.......

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Kasiu ,
moze to sa wrzody zoladka....
te gazy ,rozwolnienia,niemily zapach w boksie?
gastroskopia bylaby wskazana.
Jest preparat Pronutrin dla koni z wrzodami ale najpierw diagnoza,trzymamy kciuki Basia i Pepi.

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Kasia, jakie to smutne. A jest jakiś powód, dla którego do tej pory nie zrobiliście gastroskopii? Jak już będziecie jechać na Słuzewiec, daj znać, czy coś będę mogła pomóc.

dea i Campina pisze...

Dzisiaj będzie Kacprzyński, sondę jej założy, nie wiem czy gastroskopię zrobi, zobaczymy. Mam transport... Po południu jedziemy. Trzymajcie kciuki. Aniu, dzięki wielkie :)