2 sie 2008

Wakacje w skrócie cz. 2

________
Plan Duszkowy
Plan Duszkowy też nie wypalił. Tamtejsza ujeżdżalnia zdecydowanie nie wpływała motywująco na Duszka: mała, ogrodzona krzakami, w których czaił się wróg, a jak wróg się wyniósł, to z kolei trzeba było sprawdzać, co robią konie za tymi krzakami i dlaczego galopują (trzy ściany ujeżdżalni przylegały do pastwisk, a czwartą oddzielała od kolejnego pastwiska tylko wąska dróżka). A ponieważ ogarnęło mnie lenistwo, miałam doskonały pretekst, żeby się specjalnie nie wysilać. W końcu wakacje to wakacje, więc zarówno z ziemi jak i z siodła było luzacko.

Między innymi bawiliśmy sie tak:

Zaczęliśmy od czubka kopytka na oponie, potem nastąpiło grzebanie



Potem były całe przednie kopyta oraz zwroty na froncie w tej pozycji (pełne kółka tylnymi nogami wokół opony). Doszliśmy do tego, że Duszek przechodził przez oponę stawiając na niej tylne nogi, niestety czasu nie starczyło na stanie tylnymi nogami i wszystkimi czterema.



Nie zapominaliśmy o codziennej higienie


Chodziliśmy do przodu


.... ale też do tyłu


Trochę też pojeździliśmy, nawet przez drążki

Pojeździlismy, mimo, że okropne krzaki wokół ujeżdżalni dawały schronienie najprzeróżniejszym strachom, w związku z czym zaliczyłam sporo Duszkowych skoków w bok. Oto te krzaczory. Straszne, prawda?
Od takiego skoku w zeszłym roku złamałam rękę, w tym roku miałam farta. Wakcje zaliczyłam bez większych uszkodzeń.

Brak komentarzy: