Na zdjeciach jeszcze nowa, nie ofluchana, pieknie niebieska:) Podloge zrobilismy z debu na przepuszczlanym podlozu, szpary wypelnilismy piaskiem - stad wzielo sie Santorini. Ze stajni mamy od razu wyjscie na maly wybieg, otwarty dla koni 24h na dobe:
Ogony zachwycone - na poczatku byly w takim szoku ze do stajni mozna wejsc i wyjsc i ze nikt w miedzyczasie nie zamyka za nimi drzwi, ze pol pierwszej nocy przchodzily w kolko - wchodzily jednymi drzwiami a wychodzily drugimi. W rzadku, grzecznie i po koleji.
Jestesmy na etapie grodzenia lak - przedsiewziecie mocno czasochlonne - wiec jeszcze nie wszystko jest zrobione, ale to co jest wyglada tak:
I tak:
Moje wrazenia tez ogolnie jak najbardziej pozytywne. Ale jak to sie mowi sa plusy dodatnie i plusy ujemne;)
Plusy dodatnie:
- swiadomosc i odpowiedzialnosc - wiem co robia moje konie, jak nie sa na lace albo maja brudno, to moge winic tylko siebie i swoj brak czasu i lenistwo
- biegalnia - ciagle bycie w stadzie (mamy teraz 3 konie, zaraz 4) to zajecie dla ciala i duszy, nie ma nudy i uwaga (tfu tfu zeby nie zapeszyc) nie ma lykania (sic!), mimo, ze znalazlo by sie jakies miejsce do zaczepienia zebow
- bliskosc domu - bo nie trace czasu na dojazdy do koni
- non stop kolor - bo jestem z nimi i rano i wieczorem i w ciagu dnia. Wybrazcie sobie, wychodze na taras rano nakarmic psy a M widzac mnie z wybiegu wola rzeniem. Na mnie zrobilo niesamowite wrazenie:)
Plusy ujemne:
- swiadomosc i odpowiedzialnosc - no wlasnie, tylko siebie moge winic, a nie lubie nawalac
- biegalnia - stado to tez konflikty - kladzione uszy, gryzienie przy jedzeniu, przepychanie kolegi od lepszej kupki siana i trzy konskie nosy ogladajace jedna zraniona konska noge, zaslaniajace mi calkowicie pole operacji, kiedy to wlasnie ja powinnam byc osoba, ktora ma cos widziec
- bliskosc domu - do w domu, a szczegolnie nowym domu, zawsze jest cos do zrobienia, wiec czasem absurdalnie trudniej jest miec czas dla koni, niz gdy sa w stajni gdzies dalej
- non stop kolor - karmienie, sprzatanie, doscielanie po pierwsze zajmuje czas, a po drugie trzeba sobie tak zycie organizowac, zeby ktos byl w domu, przynajmnie rano i wieczorem
5 komentarzy:
uuu... ale wieści. Gratuluję następnej blogowiczce przejścia na swoje :) Wygląda to wszystko super. Od dawna jesteście przeprowadzeni?
Trzy konie?! Cztery?! Może napisz coś więcej, bo tylko ciekawość pobudziłaś :)
Moje tylko dwa - reszta goscinnie:)
Przeprowadzka byla pod koniec maja, wiec na nowym miejscu jestesmy miesiac z hakiem.
Minus taki, ze przez moja i konska przeprowadzke i zabawy i jezdzenie troche w kat poszly.....
"Minus taki, ze przez moja i konska przeprowadzke i zabawy i jezdzenie troche w kat poszly....."
dla mnie to juz nie takie novum, u "siebie" jestem rok i prawie 2 miesiace, i z doswiadczenia wiem ze u siebie trudniej o mobilizację, za to łatwiej popada się w paranoję - lepiej by kon popasl sie niz popracował;]
Minus to tez wyjazdy - wakacjowe i te inne no bo ktoś konie musi nianczyć.
Ale zdecydowanie więcej własna stajnia ma atutów, ja jeszcze ani razu nie załowałam decyzji!!!
Powodzenia zatem zycze i duzo samozaparcia!!!
No wlasnie, stad goscinne konie - w kilka osob latwiej sie skrzyknac, cos zrobic, ogrodzic padok, podzielic sie karmieniem i nianczeniem, kiedy czlowiek gdzies musi lub chce pojechac:)
Generalnie ja nadal widze wlasna stajnie w rozowych barwach:)
Wczoraj chwile pomeczylismy ogoniaste i dostalam cos o co dawno walczylam - wspolny galop na linie jedynie na sugestie moich nog (synchronize with me:)) i to nie raz, ale razy kilka, kto ma konia krotkiego, a nawet baaaaaardzo krotkiego jak ja, wie jak jestem z nas dumna:)
O jak pięknie, o jak pięknie:)Szczególnie zakochałam się w bruku:) Gosia, zrób wiecej zdjęć całości, bom bardzo ciekawa (a na zdjeciach jeszcze z czasów budowy wszytko wyglądało szczególnie zachwycająco więc teraz ciekawość zżera oj zżera:) ):) My od roku też już na swoim razem z Czenną i całym stadkiem:)
pozdrawiamy,
Aga Wó. i całe stadko międzygatunkowe:)
Prześlij komentarz