20 kwi 2008

W Isabelce

_______
Dziś już kompletnie namieszałam Duszkowi urozmaiconym planem zajęć. Najpierw pojeździliśmy na ujeżdżalni, potem pojechaliśmy na spacer do lasu, w drodze powrotnej pozwoliłam mu pojeść trawę (zeszłam i rozluźniłam popręg: wciąż mam blokadę na jedzenie z dopiętym popręgiem), a potem wróciliśmy na ujeżdżalnię. Zauważyłam, że na ujeżdżalni po powrocie z lasu Duszek jest bardziej sterowny i chętnej się rusza, ma więcej „go”. Wykorzystałam tę jego chęć, zakłusowałam, usiadłam w siodło, dałam sygnał i … ZAGALOPOWALIŚMY. Nasze pierwsze planowane zagalopowanie! Zanim zgasł poprosiłam o przejście do kłusa. Powtórzyliśmy, znowu do kłusa, zatrzymałam, zsiadłam, w nagrodę zakończyliśmy zajęcia.

A wszystko to odbywało się w Wintecu Isabelce. Dobrze mi się w niej siedziało i między innymi to było powodem, dla którego odważyłam się zagalopować.

4 komentarze:

folkmyself pisze...

Super z tym galopem!!!!
Gratuluję!!!
Ja tez jestem bardzo z isabell zadowolona!!!

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Dzięki. Najbardziej mnie cieszy, że coraz więcej rzeczy jestem w stanie próbować bez lęku. A jeszcze niedawno bałam się wyjechać poza ujeżdżalnię, a na ujeżdżalni głównie stępowaliśmy.

Izabelka nie moja, pożyczona była na próbę.

dea i Campina pisze...

Dołączam się do gratulacji :)) Dla mnie na razie galop na Campi daleeeko poza strefą marzeń nawet ;)

Anonimowy pisze...

również gratuluję:) my się przymierzamy do galopu:)
a jednocześnie mam pytanie - jak z tym popręgiem (zapoprężeniem)? zawsze mnie uczono że koń nie może z dopiętym schylać się do trawy, a z treści tej historii wnioskuję że to nie prawda... ???
________________
mari