________
Dziś wyszliśmy poza ogrodzony teren stajenny, w głąb lasu. Po drodze Duszek killka razy się zatrzymał, pomyślal, ale zaraz ruszał i generalnie szedł ładnym tempem, a w dodatku z miękką szyją, bez głowy w chmurach. Ku memu zdziwieniu nie próbował nurkować w poszukiwaniu trawy, co w wersji spaceru naziemnego było regułą. Szliśmy, szliśmy, aż doszliśmy do kolejnego progu. Duszek stanął … Bardzo spięty nie był, ale coś go tam trzymało. Wycofałam go parę kroków, potem do przodu – znowu stop w tym samym miejscu. Wodza pośrednia, zwrot na zadku w jedną strone, zwrot na zadku w drugą, znowu do przodu i znowu stop w tym samym miejscu. Stoimy, stoimy, aż nagle Duszek bach – jedną nogę stawia na pieniek, który sterczał obok miejsca naszego postoju. Potem druga noga na pieniek. Dla mnie zabrzmiało to tak: „Zobacz, postawiłem nogę na pieniek, tylko nie każ mi iść dalej”.
Poglaskałam konika i zawróciliśmy. Bardzo jestem ciekawa, co będzie następnym razem. Niestety, szybko się nie przekonam, bo jutro Torwar, za tydzień święta, po pracy nie ma szans, bo jak dojeżdżam do stajni, jest już ciemno. Na szczęście niedługo zmiana czasu.
P.S. Czy ktoś się w końcu odezwie????!!!!!!!!
2 komentarze:
U mnie ostatnio ujemna ilość czasu, ciagle coś do załatwienia, w pracy też roboty jakoś więcej... obiecuję skrobnąć co u nas jak tylko trochę się pozbieram :)
Gratuluję małych sukcesów i pozdrawiam serdecznie :)
Uff, nareszcie jakiś głos. Bo już czułam się jak w studni. Czekam niecierpliwie.
Prześlij komentarz