18 gru 2007

Pod znakiem przymiarek

________
Ostatnie dni spędzam przymierzając buty. Oczywiście nie swoje, a Duszka. Przyszły Old Mac’sy.

Pierwsze wrażenie było: jakie wielkie, na pewno będą za duże. Po włożeniu okazało się, że na pewno nie za duże, a może nawet za małe. I właśnie cały czas usiłuję sprawdzić, czy nie za małe. Wygląda na to, że sam but dobry, natomiast paski, którymi buty się zapina, mogą być za krótkie. Instrukcja mówi, na jaką długość pasek powinien się zaginać. Na gołą nogę zagięcie jest prawidłowej długości, z getrem już za krótkie. Z kolei to może być wskazówką, że cały but za mały i w trakcie użytkowania będzie ścierać się jego tylna część.

No więc mierzę te buty, z getrem, bez getra, robię obrysy kopyt, przykładam do szablonu i nadal nie wiem. Natomiast przy okazji mamy nowe zabawy: wkładam Duszkowi torebke foliową na kopyto (żeby buta nie zabrudzić na wypadek wymiany); stawiamy nogę na kartce papieru, żeby zrobić obrys („o co chodzi, przecież jak łapiesz mnie za nogę, to chcesz, żebym ją trzymał w górze”). Jestem pełna podziwu dla cierpliwości Dusiaczka. Stoi w bucie, a ja czołgam się wokól usiłując ocenić, czy but dobry, czy za mały.

Poza problemem rozmiarowym buty bardzo mi się podobają. Wyglądają bardzo solidnie, podeszwa powinna dobrze trzymać, wkładanie to bułka z masłem. Dokladnie to, co chciałam.

Brak komentarzy: