_______
Mieliśmy dziś w pracy sesję dotyczącą poprawy warunków pracy. Przybyła do nas specjalistyka w dziedzinie ergonomii (ergonomka? ergonomistka?), obejrzała i obfotografowała ludzi przy biurkach, a następnie udzielała porad jak siedzieć, jak układać ręce podczas pracy z komputerem, jak ustawić monitor komputera, jak posługiwać się klawiaturą, itd. Wykorzystałam jej obecność i zapytałam, jak zadbać o kręgosłup podczas zabiegów przy końskich kopytach. Kobieta o koniach wiedziała tylko tyle, że są to duże zwierzęta. I stąd jej pierwsze pytanie: czy można podnieść nogę konia tak wysko, żeby czyścić kopyto przy wyprostowanej sylwetce. A następnie rzuciła dwa pomysły:
- robić to siedząc an stołeczku
- podstawić coś, na czym koń położy nogę
czyli hip hip hurra dla mego hoof jacka.
Wracając do stołeczka – kiedyś też o tym myślałam, ale doszłam do wniosku, że to by było niewygodne i niezbyt bezpieczne, bo w razie jakiegoś gwaltownego ruchu konia trudno by było usunąć się z jego pola działania. Natomiast ona mówiła o stołeczku na kółkach, takich obracających się we wszystkie strony. Ciekawa jestem, czy ktoś ma jakieś przemyślenia na ten temat.
Czy ktoś widział, czy kowale mają jakieś patenty ułatwiające im pracę? Założę się, że stan ich kręgosłupów nie jest najlepszy.
A tak już dalej od konia: dowiedziałam się, że siedzenie na brzegu krzesła jest tylko trochę mniej obciążające dla kręgosłupa niż schylanie się. Niestety, była to moja ulubiona pozycja, takie przycupnięcie na krześle. Nic dziwnego, że po wyjściu z pracy bolał mnie kregosłup.
6 komentarzy:
Widzialam juz nieraz zdjecia z "domowego" werkowania koni. Takie tam niekoniecznie mlode i fit Amerykanki (albo i nie) zafascynowate puszczaniem koni na bosaka i strugajace kopytka swoich ogonow na wlasna reke. Bardzo czesto siedzialy przy tym na takich malych zydelkach, konska noge opieraly sobie na kolanach. Na pewno dotyczylo to pracy z przednimi nogami, co do tylnych - nie pamietam.
Ja przy wkrecaniu haceli (dawne czasy...) czesto kucalam i kladlam sobie konska noge na kolanach. Ale bardziej chodzilo mi o to, zeby miec dwie rece wolne, nie o oszczedzanie kregoslupa.
No tak, moja pani ergonomistka to też Amerykanka.
Dwie ręce wolne to dodatkowy bonus mego hoof jacka. Np. wczoraj najpierw wydłubałam cały syf z kopyt, potem wyszorowałam wodą z octem winnym, potem zaaplikowałam środek przeciwko gniciu strzełek, a potem jeszcze posmarowałam kremem nawilżającym. Gdybym nie miała dwóch rąk wolnych to w ogóle nie wyobrażam sobie zrobienia tego wszystkiego za jednym zamachem. W dodatku po złamaniu lewy nadgartek wciąż mnie boli i jest mało sprawny. Utrzymać nogi lewą ręką nie jestem w stanie, mimo że Duszek oporu nie stawia.
Chyba wygodniejsze niż kucanie byłoby klękanie na jednym kolanie?
Tylko wtedy by się jeszcze przydał kawałek karimatki pod to klęczące kolano...
Zdjęcia zdjecia poproszę
Jak się ocet winny spisuje?
Octu używam do wszystkiego, tak jak radziła ZuPa - no, poza myciem konia, bo jeszcze go nie myłam, ale jak przyjdzie czas mycia, to umyje go octem. Jako dodatek mineralny podaję w wodzie, nie w paszy, bo nie zawsze jestem, jak konie dostają paszę. Poza tym przyzwyczajając go do takiego smaku wody mam nadzieję, że uniknę sytuacji, jaką Kasia miała z Campiną, kiedy Campina nie chciała pić u Danka. Ocet mogę wozić ze sobą, z wodą gorzej. No i jeszcze mam taki komfort, że jak myję żłób czy poidło, to wiem, że nie zostawiam żadnych chemikaliów po środku do mycia.
Zdjęcia będą, tylko trzeba się zmobilizować i wziąć aparat do stajni.
czekalam az sie Pani odezwie mam sprawe nie zwiazana z notka.
w przegladaniu bloga znalazlam zdjecie wozka na siodlo i jesli nie ma Pani nic przeciwko bardzo prosze o jego wymiary gdyz chcialabym zrobic sobie podobny moj e-mail paula1730@wp.pl
z gory dziekuje i pozdrawiam
Prześlij komentarz