4 lip 2007

Naturalna klasyka?

------------------------------------
Mój koń mnie ciągle zaskakuje...

Naczytałam się wczoraj o szkodliwości wędzidła i na psychikę i fizyczną stronę konia. Poczytałam sobie o hacamore. Diakon za każdym razem niechęcią reaguje na widok wędzidła. Moja ręka nie jest idealnie spokojna...

Więc wczoraj postanowiłam sprawdzić jak będzie się Diakon zachowywał na luźniej wodzy. Byłam w szoku!! Szedł równo, rozluźniony, w zastępie nie przyspieszał i nie wpadał na inne konie (no chyba, że tak wooolnoo biegł przed nim ten srokacz:)), nie zbaczał z drogi, nie wchodził do środka, zagalopowywał bez problemu... Największy szok przeżyłam na drążkach takich 30cm nad ziemią. Do tej pory zwykle zbaczał a wczoraj chętnie nad nimi przebiegał. Cała grupa wraz z instruktorem byli pod wrażeniem:)

Kłusował dopóki nie dałam mu sygnału do stępa, głowa na wysokości kłębu, chętnie galopował... Oferował mi sam różne rzeczy - o - kłoda, może chcesz, żebym przez nią przeszedł?:) Może też te drążki? Może przecisnąć się pomiędzy te dwa wystające z ziemii pałąki?:) Z konia, który albo powłóczył nogami albo się strasznie nakręcał zamienił się w lekkiego, który miał radość z jazdy. A jak się spienił, ile było przeżuwania:)

Teraz wierzę, że mogę mieć z moim koniem lepszy kontakt bez wędzidła, że mogę tak nawet jechać w teren! Jeszcze pół roku temu była to abstrakcja, bo przecież to młody folblut...

Ale nasunęły się też przykre wnioski - robię mu krzywdę wędzidłem. Mam niedelikatną rękę. Nie słuchałam swojego konia:-( Nie wiem kiedy się przerzucę na naturalne hackamore, na razie zamierzam zredukować do minimum jazdę na kontakcie. Może tylko volty? Młodego trzeba dużo wyginać, bo strasznie jest sztywny... A w ogóle długa wodza na początku każdej jazdy będzie standardem.

4 komentarze:

Paulina i Holda pisze...

Jezdząc klasycznie długa wodza jest dobra takze w trakcie jazdy, jako odpuszczenie, nagroda.
W sumie u was sytuacja jest bardziej zamotana bo jezdzicie w zastępie, aczkolwiek skoro na luznej wodzy da się na wędzidle jezdzic sterownie i bezpiecznie to moze jednak na sznurkach warto?

Anonimowy pisze...

Tak, coraz bardziej dojrzewam do tego pomysłu:)

Anonimowy pisze...

Hej:) Dojrzyj, dojrzyj, naprawdę warto przeżucić się na sznurki!:) Ja z poczatku bałam się i na przykład w teren jeździłam w halterze z liną i w ogłowiu wędzidłowym jednocześnie żeby mieć "złudzenie bezpieczeństwa" i przy okazju ćwiczyć zatrzymania i zgięcia na linie. Ale w sytuacjach kiedy musiałam szybko zareagować zaczęłam się motać... lina? wędzidło? Nie! Lina! Nie, może lepiej wędzidło! ....
To nie był dobry pomysł...
Za to pierwszej jazdy na halterze nie zapomne:) Super. Trzeba tylko poćwiczyć dobrze zgięcia szyi i tak naprawde na halterze jest dużo bezpieczniej niz na wędzidle. Gorąco zachęcam Cie do spróbowania!
A tak w ogóle to wybierasz się na L1A we wrzesniu? My tak:)) Pomyślałam, ze fajnie byłoby nawiązać trochę kontaktu przed kursem:) Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Jeździłam już trochę na halterku, na L1 wiosennym:) Dziwnie mi było, koń zupełnie niesterowny, łaził za innymi końmi. Wierzę, że wędzidło wcale nie daje większego bezpieczeństwa, a w niektórych przypadkach jego brak pomaga, np. na rozluźnienie. A na L1 zaaw. wybieramy się:))