24 kwi 2007

Więcej strzał w kołczanie

Dziś po raz pierwszy na własnej skórze przekonałam się, co to znaczy mieć więcej strzał w kołczanie.

Dusiowi przestały podobać się schodki, których używam do wsiadania. Przystawiam schodki, on się odsuwa. Spróbowałam parę razy energicznie go cofnąć, ale nie poskutkowało. I wtedy spłynęło na mnie natchnienie! Odesłałam go na wolności w kłusie. Pobiegł na koniec ujeżdzalni, a ja usiadłam na schodkach i czekam. Popatrzył, popatrzył i przyszedl, stanął nade mną ze zwieszoną głową. Pogłaskałam i posiedzieliśmy/postaliśmy sobie razem. Wstałam, przystawiam schodki, znowu odchodzi. Tym razem odesłałam go w galopie. Znowu pobiegł na koniec ujeżdżalni, przyszedł, posiedzieliśmy, znowu schodki – tym razem ani drgnął. Wsiadłam, cały czas stał bez ruchu. Zadziałało!

Brak komentarzy: