18 mar 2007

Dzień czwarty

Dzień czwarty okazał się moją porażką. Było oswajanie Duszka z nowym siodłem – najpierw powtórzylismy siedem gier z siodłem na grzbiecie, a potem przyzwyczajałam go do wsiadania, skacząc po obu jego stronach z nogą w strzemieniu. Duszek zdał egzamin, stał spokojnie, ale ja oblałam – wydaje mi się, że nie będę w stanie wsiąść na niego z ziemi! Kiedy ja ostatnio wsiadałam ziemi? W stajni, w której jeździłam “przed-Duszkowo”, wsiada się tylko ze schodków. Chyba w czasie wakacji na matkę Truskawki, ale teraz wydaje mi się, że ona jest mniejsza od Duszka.
I tym ponurym odkryciem kończę cykl “Duszek w nowej stajni”.

1 komentarz:

Klara od Teo pisze...

Po co chcesz wsiadać z ziemi? Ani to dla konia dobre, ani dla sprzętu. To znaczy warto umieć tak wsiąść (bo nie zawsze się podwyższenie znajdzie), ale jak się umie, to nie korzystać z tej wersji. Ja się tego trzymam przynajmniej.