Zaklikałam dzisiaj Mentonia. Plan był trochę inny – ale po pierwsze deszcz, po drugie piękna błotna i jeszcze mokra panierka na całym koniu od uszu po ogon, a po trzecie mój leń, planowany teren zamieniły w sesję klikającą.
Na początek sprawdziliśmy czy uruchomienie klikera z pierwszej sesji, którą mieliśmy jakiś czas temu działała. Działało, wiec zajęliśmy się targetowaniem – a że targetowanie moich placów poszło błyskawicznie zajęliśmy się podstawową umiejętnością każdego konia;) – czyli dawanie człowiekowi buzi. W pięć minut mój niedotykalski stał się całuśnym chłopakiem. Miodzio. Zupełnie nieprzydatne, ale jakie słodkie…
Rita dziś pod siodłem pasażerowała w stępie i kłusie. Generalnie milo i ładnie, coraz częściej zaczyna szukać odpowiedzi na moje pytania, coraz częściej głowa w dół i rozluźnienie. Co interesujące, przy zakłusowaniu na małym ropundpenie pokazuje opór (mamy machanie głową, kręcenie ogonem). A na dużym placu takie zachowania występują znacznie rzadziej. Ciekawe. Będziemy dalej obserwować.
Szeroki łęk barefoota pasuje na dziewczynę – musze tylko nabrać wprawy w wymienianiu tych łęków – bo M jeździ na razie na normalnym. Albo kupić drugie siodło - barefoota ujeżdżeniowego:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz