18 gru 2006

Małe radości

Cieszę się, kiedy wchodząc rano do boksu Czarnego widzę gnój po końskie uszy, kiedy Czarny w zdyscyplinowanym napięciu czeka na wiaderko owsa i kiedy po jego zjedzeniu od razu przechodzi do podżerania świeżo podanego sianka. Cieszy mnie brak śladów nerwowego chodzenia w kółko na mikrowybiegu i brak ziemi naniesionej do boksu. Cieszy mnie pytanie "tą nóżkę?", kiedy staję koło jego łopatki i schylam się po końskie kopyto do wyczyszczenia. Cieszy mnie, kiedy mogę wyczyścić kontuzjowaną i każdą inną nóżkę za jednym zamachem, trzymając ją w zgięciu przez 2-3 minuty, a nie w czterech nerwowych podaniach z wyrywaniem. Cieszy mnie, gdy mogę założyć i zdjąć kantar na kolanach, nie narażając się na nerwowe zadeptanie. Wygląda na to, że Czarny pogodził się z zamknięciem, powrócił do równowagi umysłowej i cierpliwie czeka na rozwój sytuacji. Jak dobrze.

1 komentarz:

Malgosia i Mentos pisze...

Mowilam, ze wytrzyma:)