Oto Rita:

4 lata, siła spokoju i jakieś 168 w kłębie.
Dzisiaj oglądałam ją w bryczce, pod siodłem na małym roundpenie i w terenie. Bryczka - nie było idealnie, było widać, ze koń spięty, nie umiał sobie poradzić z bryczka na dwa konie (brawo profesjonalizm pracowników ośrodka), ale wiedziała, co oznacza ciągnąć, czyli podstawy już są.
Z siodła niewrażliwa zbyt mocno na wodze (pewnie parę osób pociągało ja za pysk), ale ładnie reagowała na dosiad i szybko się uczyła – po 5 minutach szlajania się miałam przejścia kłus step na energie (w stronę stajni przejście w dół na worek ziemniaków oczywiście nie działało). Czyli dobrze.
W terenie siła spokoju, tak, ze zdecydowałam się na galop. Dodatkowo, miekko nosi. Czyli bardzo dobrze.
Z ziemi carrot był przerażający (pewnie bili batem), nie zdarzyłam dużo sprawdzić, bo wiało i maż dygotał z zimna. Ale respektuje w miarę moja przestrzeń i ładnie chodzi na luźnej lince. A i przy czyszczeniu stoi jak trusia.
Pod kątem zdrowotnym dużo nie wypatrzyłam – jakiś pypeć na wardze (sprawdzimy z wetem czy to nie sarkoid), parę zadrapań na tylnej nodze, podgnile strzałki i fatalnie skontowane lewe przednie kopyto – jedna boczna ścianka robiła piękny wyjazd na zewnątrz. Poza tym zero mięśni i kondycji, zad jak u kucyka. Do naprawienia.
2 komentarze:
Czy mamy rozumieć, że przedstawiasz nam swojego nowego konia? Bo skoro wet ma ją oglądać, to chyba jesteś już dość mocno zdecydowana?
Hmmm, moja to jeszcze nie jest, ale to potencjalna kandydatka do powiekszenia konskiej rodziny:)
Prześlij komentarz