Na pierwszym zdjeciu mama Jedwabista z corka Aksamitna. Na drugim i trzecim zdjeciu... tak, to on! :) Dlugo oczekiwany Czarnuch, z resztkami glinki rozgrzewajacej na kontuzjowanym stawie nadgarstkowym. Uszki postawione czujnie, idziemy dziarsko, bo Pani o tej porze przynosi owies na pastwisko, i wszystko wskazuje na to, ze dzis rowniez, oprocz tego dziwnego aparatu, ma znajome wiaderko. Na ostatnim zdjeciu sfotografowani z daleka Eman i Siwy, rowniez energicznie stepujacy w kierunku sniadania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz