30 lis 2006

Emiter zwyżkuje :)

Nie cenowo, oczywiście, ale kondycyjnie. Podnosiłam mu dziś tą nogę ze złamaną w nadgarstku kosteczką, ostrożnie zginałam i trzymałam, na początku krócej, później kilka sekund. Nie wyrywał, po chwili zaczął wręcz podawać do potrzymania. Nie zginałam na razie do końca i nie podnosiłam ku przodowi, żeby nie prowokować go do wyrywania, ale wydaje mi się, że daje sobie przytrzymać dużo ładniej niż dwa tygodnie temu. Obmacywanie, masowania, uciskanie, rozcieranie nadgarstka nie powoduje żadnej reakcji, znosi spokojnie, więc chyba nic nie boli. Mam wrażenie, że utrzymuje się jeszcze delikatna opuchlizna, ale nieduża. Znaczy głową w kłusie coraz delikatniej, nawet na chorą stronę do środka w cg (tylko testowo poprosiłam, nie zamęczam go robotą :) Z drugiej strony, chyba powoli powinnam chcieć od niego czegokolwiek, ćwicząc choćby friendly z paszczą, bo widzę pewne symptomy ogólnej rozlazłości i niesubordynacji. Wierzgnąć z zadu i pogalopować to jest komu, ale pokłusować na komendę oj, ciężko.

Brak komentarzy: