Dzis Emiter zaprezentował postawę "oj, nie moooogę, tak szyyyybko nie dam rady na pewno, na tych drąąąąągach muszę hamoooooować". No na litość, w taki brak energii to juz trudno uwierzyć. Aż zaczelam sie zastanawiać, czy on nie okulal, tak mnie robił na szaro. A chciałam poskakać! Zdenerwowowałam sie, zeskoczylam i wziełam go w obroty z ziemi: schowaj zad! schowaj zad! cofaj, cofaj!, jeszcze, jeszcze!, gdzie ten zad?!, dobra, na koło! do mnie! zwrot i na koło! i skaczesz! i galopujemy! zwrot i na koło! i skaczesz! To bylo szybkie i krótkie, może ze cztery minuty takiego energicznego latania na linie w rożnych wskazanych kierunkach. Nawet nie musialam go ani razu dosięgnąć stringiem, najwyraźniej energii bylo we mnie tyle, ze on wyczuł, ze skończyły sie pieszczoty. Jak wsiadałam, koń stał jak skała na luźnych wodzach. Po czym dostałam na żądanie energiczny, nie kwestionowany galop i tylko pokazywałam, które przeszkody mamy brać. Skoczył wszystko, co było do skoczenia. Nagle znalazła sie i energia na energiczne kłusowanie po drągach, i skakanie nawet niskich przeszkód skokiem galopu bez jakis inklinacji do kłusa czy stępa, i skakanie z impetem oprotestowanego ostatnio najwyższego na razie szeregu. Po najwyższej przeszkodzie pogłaskałam, zeskoczyłam, od razu zrzucilam siodlo, oprowadzałam jeszcze chwilę, puściłam na trawę. Więc może jednak jest coś na rzeczy z tym szacunkiem i pokazaniem, że jednak potrafimy wyegzekwować i jesteśmy zdecydowani na wykrzesanie z siebie tyle energii, ile bedzie trzeba? Może to nie tylko kwestia wrodzonego braku impulsu (bo że z takim mam do czynienia, to nie mam wątpliwości, dziś Eman i Siwy latali jak wariaci przez 10 minut, a Czarnuch ograniczył się do machania ogonem i okazjonalnych dwóch skoków gasnących w stój). Boję się jeszcze krzesać do tego stopnia z siodła, nie chcę się katapultować, a krzesanie z ziemi okazało sie wystarczająco owocne. To moze jednak jeszcze spróbować pasażera w galopie po takim krzesaniu?
Tak czy inaczej, zadowolona jestem szalenie. Widzisz, Czarny, mam kolejną strzałę. Tym razem to ja przerobiłam Cię na szaro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz