Pora roku nie
sprzyja dwukonnym: organizacyjnie ciężko jest mi ruszyć dwa konie. Ujeżdżalnia nie do użytku - najpierw było
błoto, teraz fragmentami kamiennie-twardo, fragmentami lodowisko. Dzień krótki - nie mam szans, żeby przed
zmrokiem pojechać dwa razy w teren.
Zostały spacerki na własnych nogach. Tu znowu podziękowania dla Kasi Promykowej, że mnie zachęciła i przekonała do chodzenia z dwoma końmi (dawno to było, oj dawno).
Za póżno (w
stosunku do warunków pogodowych) zaczęłam uczyć się jazdy z drugim koniem jako luzakiem. Bardzo tego żałuję. Mam
nadzieję, że ten żal zmotywuje mnie do regularnych ćwiczeń. Nie mam ambitnych zamiarów
- wystarczy, że będziemy mogli w takim zestawie pojechać do lasu na stępa. Może w 2015 to mi się uda? :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz