Nowa stajnia
Nowe konto w nowym banku
Nowa trenerka
Nowe bryczesy
Nowa karta kredytowa
Dobrze, że:
Mąż ten sam. Konie te same. Praca ta sama. Szef ten sam (jeszcze).
Fajnie jest!
A niedługo Mycyny-welcome-to. Już nie możemy się doczekać. Przestępujemy z nogi-na nogę-na nogę-na nogę-na nogę-na nogę-na nogę-na nogę-na nogę-na nogę (bo w sumie mamy ich dziesięć). Dzięki temu, że szef ten sam, Mycyny = 4 tygodnie. Pierwszy mój szef, który zgodził się na taki długi urlop. Moim argumentem naturalnie były konie. A szef docenił, że są konie, a zaraz potem ON :) (rozumie się, że rodzina to oddzielna kategoria).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz