Moje zwierzę do stajni przyzwyczaja się z dnia na dzień. Widać, że czuje się już dużo pewniej...
Wczoraj wpadłam na chwilkę, zobaczyć jak się miewa -- była akurat na pastwisku. Kiedy zabrałam się za rozczyszczanie zaklejek na boku (byla luzem, nie na linie), odczłapała żwawym stępem parę metrów, poskładała się, wytarzała jeden bok (ten czyszczony) po czym wstała i spojrzała na mnie, jakby mówiła: "AKURAT mnie wyczyścisz! :P"
Nie była specjalnie chętna ani do podejścia, ani do odejścia. Tak sobie stała po prostu, po chwili od niechcenia zabrała się za trawę.
Wygląda to trochę na prowokację... ale czasami czułki mi opadają i nie wiem, jak interpretować tego zwierza. Chce się bawić? Wkurza ją czyszczenie? Testuje? Za mało wymagań? Za mało undemanding time? Wszystko naraz?
Any ideas? :)
2 komentarze:
A moze zaswędziało o poszła się podrapac?
Ot tak bez podtekstow?
Może tak :) chociaż zwykle jak ją swędzi, to czochra się zębami... albo wyciera się o mnie :P
Doszukuję się teraz znaczeń w każdym jej ruchu...
Ale to chyba działa w obie strony, ostatnio Ania zauważyła, że nasze konie myślą teraz, że wszystko, co robimy, ma sens, tylko trzeba wykumać jaki...
...chyba jednak testowała... W stabilnym otoczeniu (stara stajnia) się tak nie zachowuje. Trochę się wczoraj pobawiłyśmy i jej zachowanie powoli wraca do normy. Zobaczymy, czy dzisiaj/jutro będzie odchodzić na pastwisku :>
Prześlij komentarz