Każdy z nas pracuje z końmi. Każdy z nas ma coś wspólnego z PNH - niektórzy idą ściśle z programem, inni łączą naturals z najlepszymi elementami szkoły tradycyjnej, niemniej wszyscy uznają, że Pat Parelli wymyślił coś niezwykłego, co otworzyło nam drogę do współpracy z koniem na zupełnie nowym poziomie. Jeśli pracujesz z koniem metodą Pata Parellego i chcesz zostać współtwórcą tego bloga, napisz krótki e-mail w tej sprawie na adres dorota.konowrocka@gazeta.pl
23 sty 2007
Chody boczne jeszcze raz
Ćwiczymy z ziemi, bo od czegoś trzeba zacząć to powtórne wprowadzanie do pracy. Mamy nowego kopa, bo jedziemy na L2 w kwietniu (mam ambitny plan, żeby zaliczyć L2 we wrześniu, no zobaczymy). Także wczoraj zabraliśmy się za odświeżanie wprowadzonych ostatnio elementów. Cofanie przez dwa drągi bardzo ładnie. Squezze przez przeszkodę w stępie bardzo ładnie. Squezze przez dwa drągi z rozpisaniem na kroki - jedna noga w przód, stój, następna noga przez drąg, stój, jedna noga w tył, stóóóóóóój, aż do odwołania, dobrze, teraz przejdź resztę i obróć się - bardzo dobrze. Bardzo fajne są takie precyzyjne zadania, takie ciche, bardzo ostrożnie trzeba dawkować energię, bardzo delikatnie wysyłać. Musiałam nad sobą popracować, bo wysyłałam go za bardzo zdecydowanie i potem musiałam hamować właściwie juz w chwili, kiedy robił krok do przodu, czyli strasznie mieszałam mu w głowie i musiałam sięgać po wyższe fazy. Ale po kilku minutach udało nam się dostroić i wszystko się bardzo wyciszyło i uprecyzyjniło. Bardzo przyjemne. Potem ustawiłam długą linię prostą z trzech drągów na ziemi, wprowadziłam nad nią Emitera i chciałam go wysłać bokiem ode mnie, wzdłuż drągów. No i chała. Objawiła się prawda o naszych chodach bocznych. Emiter robi pierwszy krok czy dwa w tył, żeby obrócić się nieco przodem w kierunku ruchu, i w ten sposób oczywiście schodzi z drągów. Kilka prób korekty i powróciłam do wersji z drągami przed jego przednimi kopytami. Lepiej, ale postawmy sprawę jasno - mamy te chody boczne po prostu niedopracowane. Bez ogrodzenie zupełnie idzie nam stosunkowo dobrze, przestawia nogi dość ładnie i rytmicznie, ale nie zawsze, nie w każdą stronę, generalnie - mamy dziury i nie ma się co oszukiwać, także wracamy do chodów bocznych pod ogrodzeniem sąsiada i dążymy do spokojnego, rytmicznego przestawiania obu par nóg, bez uciekania przodem, bez nadmiernego ciągnięcia zadu, na luźnej linie, z możliwością zatrzymania w każdej chwili w pozycji "bokiem", bez odwracania się nosem do mnie. Myślę, że jednak pójdzie nam szybko, bo generalnie idea jest i nawet nie najgorsza, teraz chodzi o jakość.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz